
Rozdział XI — Michałowo
Tu sezon domyka się w lesie.
Po starcie w Michałowie szybko zostawiamy zabudowania za plecami i wbiegamy w Puszczę Knyszyńską — w jej rzadziej odwiedzane fragmenty, gdzie przez długie kilometry towarzyszą tylko las i ścieżka.
Trasa jest wymagająca i zmienna.
Są długie leśne odcinki, serie podbiegów i fragmenty, które spokojnie mogłyby znaleźć się na biegu ultra. Są też miejsca, gdzie trasa prowadzi wąwozami i przez teren, w którym łatwiej spotkać sarnę czy jelenia niż drugiego człowieka.
To bieg, który weryfikuje nogi po całym sezonie, ale też daje ogromną satysfakcję z biegania w dzikim, prawdziwym lesie.
Meta w Michałowie to już zupełnie inny klimat — rozmowy, podsumowania sezonu i chwila oddechu po ostatnich kilometrach cyklu.
Jeśli planujesz zostać dłużej, okolica daje sporo możliwości: północ gminy to dzikie obszary Puszczy Knyszyńskiej, na południu znajduje się zalew Siemianówka, a w pobliżu można zobaczyć m.in. ruiny kościoła w Jałówce czy dawne ślady historii regionu.
I tak właśnie kończy się sezon — mocnym biegiem i dobrą atmosferą na mecie.
Jedenaście miejsc, z lasu do lasu — sezon, który biegnie się od pierwszego startu do ostatniego uśmiechu na mecie.